Będąc na wakacjach w Grecji, byłem świadkiem pewnej sytuacji, która jak się zapewne domyślacie dała mi dużo do myślenia. Kryzys szaleje. Straszą rozpadem strefy euro. Zamieszki na ulicach. A co na to przeciętny Grek?
Przejeżdżając przez jakąś małą wioskę, będąc na wycieczce, zauważyłem Greka na hamaku lat około 40. Słodko drzemał, mając zasłoniętą słomianym kapeluszem głowę. Była godzina 12. Temperatura 25 stopni. Co czuł? O czym myślał? Spróbujmy to sobie wyobrazić. Ja... moment już wiem, czuję błogość. Świadomość trwania chwili. Delikatny wiatr, który od czasu do, muska mi twarz. Czuje zapach pomarańczy. Mam wstać? Po co,... przecież żyje się raz...
Tak, moi drodzy. Żyje się raz. Państwa na przestrzeni wieków upadały i rodziły się wiele razy. Szkoda życia i nerwów na przejmowanie się sprawami, na które i tak nie mamy wpływu. Dlatego zostawmy tego Greka w jego błogim stanie. Niech śpi, niech ma tego czego nam Polakom tak strasznie brakuje - dystansu do świata.
Zgadzasz się? Skomentuj!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz